Poranna energia

Właśnie wróciłem do domu, po porannej, 4 kilometrowej przebieżce. Pogoda doskonała, energia od rana mnie dziś rozpiera. Po zakończeniu porannej toalety, naszła mnie wielka chęć na bieganie. Podobnie miałem w dniu wczorajszym. Udałem się, więc, po dłuugiej przerwie, ponownie do Karczmy Borowej. Towarzyszyło mi piękne słońce, zapachy lasu, po prostu – żyć, nie umierać. W Karczmie wyszło mi 10 tysiączków.

W dniu wczorajszym, rozgrywany był w mojej okolicy półmaraton. Dokładnie to I Koleżeński Półmaraton Wilkowice z ok. urodzin JP 2. Udziału osobiście nie brałem, ale przy okazji biegu dowiedziałem się, o nowych, leśnych ścieżkach biegowych. Może kiedyś tam się wybiorę pobiegać i/lub pospacerować.

Ostatnimi czasy oglądam dużo filmów. Wczoraj zakończyłem oglądać Czterdziestolatka, cały sezon – 21 odcinków. Stara, dobra, polska komedia. Miło się ogląda. Klasyk, którego trzeba obejrzeć. Dziś w dalszym ciągu mam ochotę na dobre kino, ale jeszcze nie wiem na co się zdecyduję. Jeśli natomiast macie ochotę pośmiać się trochę, to polecam komedię „Oficer Blart„. To taka, śmieszna szklana pułapka. Na ten film zdecydowałem się głównie dlatego, że główną rolę gra w nim Kevin James , którego lubię jako komika. Film nada się doskonale na rodzinne, niedzielne popołudnie.

Dziś więcej jest o moim życiu kulturalnym, aniżeli o bieganiu. Kupiłem sobie w tym tygodniu książkę „Wyznania zabójcy Ojca Świętego”. Wcześniej, jak to zwykle czynię, przeczytałem kilka opinii, które bardzo zachęciły mnie do jej zakupu. To był strzał w dziesiątkę. Książkę czyta się bardzo szybko, muszę się hamować, a do końca pozostało mi już tylko ok. 30 stron. Powieść polskiego autora. Dla niektórych, jak to można przeczytać w sieci, jest to powieść szokująca. Mnie osobiście specjalnie nie szokuje, ale, za to na maksa wciąga i daje do myślenia – można zastanowić się nad własną egzystencją. Z czystym sumieniem i szczerze polecam tą pozycję wszystkim.

Jutro, natomiast planuję udać się do biblioteki, w celu wypożyczenia lotu nad kukułczym gniazdem. Ponoć książka niczego sobie. Film, jakiś czas temu oglądałem. Książka, po przeczytaniu kilku zdań, również zaczynała mnie wciągać, a więc myślę, że to będzie również strzał w dziesiątkę.

Cały czas próbuję sprzedać swój pulsometr + pedometr. Do tej pory nieskutecznie. Obniżyłem nawet cenę i teraz komplet sprzedaję za jedyne 40,00 PLN. Zainteresowanych zapraszam do zakupu. Naprawdę warto. Koszty wysyłki pokrywam z własnej kieszeni.

Dziś to tyle. Naładowany szklanką soku z grejpfruta oddalam się do czynności dnia codziennego, życząc wszystkim pogody ducha.

PS.
Gdy tylko skończę czytać książkę „Wyznania zabójcy Ojca Świętego”, chętnie ją odsprzedam. Zainteresowanych zapraszam do kontaktu.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , | Skomentuj

Energia drzemie w owocach i warzywach!

Dokładnie tydzień temu zakończyłem 10 dniową głodówkę leczniczą. W niedzielę rozpocząłem wychodzenie, które trwa do dzisiaj i potrwa jeszcze do środy. Wychodzenie z głodówki jest równie ważne, co sama głodówka albo i nawet ważniejsze. Należy pamiętać o kilku, podstawowych zasadach m.in nie spożywaniu soli, tłuszczów, cukrów prostych, mięsa, nabiału itd. Podczas pierwszych 3 dni, powinniśmy spożywać tylko soki – owocowe/warzywne. Dalej można włączać do diety owoce, warzywa itd. Głodówka daje nam doskonałą możliwość zmiany nawyków żywieniowych. Często, niestety, złych nawyków. Skoncentruję się w tym momencie na własnej osobie. Ja tą szansę, którą dała mi głodówka wykorzystałem.
Owoce lubiłem zawsze. Ostatnie, 18 mscy, każdy dzień rozpoczynałem naturalnym śniadaniem, które właśnie składało się z owoców/warzyw. Po głodówce dalej kontynuuje ten zwyczaj, ale nie ograniczam się już tylko do naturalnych śniadach. Tak, drodzy Czytelnicy. Jem owoce/warzywa również na obiad. Prawdę powiedziawszy, od tygodnia jadam codziennie tylko owoce/warzywa/orzechy i… nie zamierzam tego zmieniać!

Dzień rozpoczynam szklanką, własnoręcznie zrobionego soku, owocowego lub warzywnego. Ok. godziny 11 zjadam 1 posiłek – owoce. Ok. 14-15 ponownie zjadam owocowe lub warzywa i na tym kończę jedzenie. Nie jem po godzinie 16. Co dzięki temu odkryłem? Ano, nic nadzwyczajnego. Doświadczam jedynie na własnej skórze, że owoce i warzywa dostarczają MNÓSTWA ENERGII potrzebnej do życia! Przy tym nie obciążają naszego układu trawiennego, jak to śmieciowe jedzenie, które dostępne jest w marketach – przetworzone chemiczne.

Myślisz, że to co napisałem, nie może być prawdą? Przekonaj się o tym sam. Zrezygnuj na jeden dzień z jedzenia, które towarzyszy Ci teraz każdego dnia i zamień je na owoce i warzywa. Zobaczysz ogromną różnicę i być może również postanowisz zmienić swoje nawyki.

Dzięki zmianom, mam teraz o wiele więcej energii do biegania i życia, aniżeli wcześniej. Ba, o wiele więcej radości z życia czerpię. Po głębszym zastanowieniu uważam również, że z powodzeniem biegacze mogą taką dietę stosować. Na pewno nie zabraknie, im sił, do pokonywania kolejnych kilometrów. Nie popełniajcie takiego błędu, jak ja popełniłem. Nie czytajcie nałogowo for biegowych, na których to radzą, ile jeść białka, węglowodanów itd. To bez sensu, a w niektórych przypadkach (jak moim) może doprowadzić do nieprzyjemności – skok wagi o 10 kg, chandra itp. i, zamiast zyskać energię do biegania, straciłem ją zupełnie. Po prostu, skupcie się na owocach/warzywach/orzechach. Niech stanowią ok. 90% waszej diety. To w zupełności wystarczy.

Podsumowując, to nie mięcho, makarony, pieczywo, słodycze itd. dostarczają Wam energii. One w gruncie rzeczy Was zaśmiecają i przymulają. Przekonacie się o tym, zastępując te rzeczy owocami i warzywami. Życie dzięki temu stanie się przyjemniejsze.

Na koniec jeszcze o moim bieganiu w ostatnich dniach. Tak j/w wspominałem biegam. Mój stosunek do biegania zmienił się całkowicie, na lepsze. Od teraz mam zdrowe podejście do biegania. Nie ma już koniecznych 10 tysiączków dziennie. Tak np. dwa dni temu przebiegłem 6 km, a jeszcze wcześniej tylko 1 km. Nie ma już obowiązkowego biegania każdego dnia. Bieganie jest wtedy , gdy pojawia się na nie ochota. Często spontaniczne. Dzięki temu, udało mi się odzyskać radość z biegania. Nie zawsze też wskakuję w ciuchy biegowe, jak to dawniej miało miejsce. Rada dla wszystkich, warto wrzucić czasami na luz, to pomaga. Gdy czujecie, że się wypalacie, zmieńcie swoje podejście do biegania. Po prostu biegajcie.

Mimo tego, iż zmieniłem podejście do biegania, to nadal uważam, że bieganie jest świetne, ale umiar – nawet w bieganiu – musi zostać zachowany. Nic na siłę. Powrót do biegania, jest naprawdę przyjemny. Niekiedy warto, dla samej przyjemności powrotu do biegania, zafundować sobie przerwę i spojrzeć na to nasze bieganie z boku.

Pozdrawiam Czytelników.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , , | Skomentuj

OKAZJA, OKAZJA, OKAZJA!

PULSOMETR TOPCOM HB4F00 + PEDOMETR SMJ SPORT WC064 ZA JEDYNE 49,99 PLN.

Będzie krótko. Sprzedaję pulsometr TOPCOM HB4F00 (z paskiem, komplet) + pedometr SMJ SPORT WC064, a to wszystko za jedyne 49,99 PLN.

Jest to okazja do nabycia fajnego kompletu, którego wartość przekracza 90,00 PLN.
Zainteresowanych zapraszam na aukcję – TUTAJ.

Koniec aukcji 18.05.

 

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | Skomentuj

W blasku słońca

Właśnie wróciłem. Było cudownie. Dałem upust energii, która napełniła mnie stopniowo od rana. Po powrocie do domu, szybko wskoczyłem w krótkie spodenki, krótki rękawek i wyszedłem. W blasku słońca ruszyłem przed siebie. Po sekundzie, na mej twarzy zagościł uśmiech i poczułem niesamowitą lekkość. Czułem się niczym motyl. Zrobiłem to, w końcu, po niespełna 3 tygodniach, wróciła chęć na bieganie. Wiedziałem, że to nastąpi. Jestem szczęśliwy. Było cudownie. Takich chwil życzę wszystkim!

To tyle. Dobra nowina poszła w świat, cieszcie się i radujcie ze mną :)

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Poprawa

Strasznie dawno mnie tu nie było. Powodów, znalazłbym conajmniej kilka, ale nie chcę Was nimi zanudzać. Grunt, że wróciłem. Zacznę od tematu, który jest tematem przewodnik tego bloga, czyli bieganiu. Przyznaję, iż wypaliłem się strasznie. Miesiące marzec-kwiecień, były najgorszymi miesiąciami w moim zyciu. Liczne eksperymenty np. z dietą, co w efekcie doprowadziło do tego, że złapałem infekcję drożdżakami. Następnie dopadła mnie chandra, która nie opuszczała mnie bardzo długo. Musiałem w końcu coś z tym zrobić i zrobiłem.

Dnia 27.04 rozpocząłem głodówkę leczniczą. Dziś mija 9 dzień życia tylko i wyłącznie na wodzie źrodlanej. Jutro będzie 10 dzień i w dniu jutrzejszym rozpoczynam wychodzenie z głodówki. Wychodzenie winno trwać tyle, ile trwała sama głodówka. W moim przypadku potrwa, więc 10 dni. Głodówka to doskonały sposób, aby pozbyć się złych nawyków żywieniowych, a tych u mnie w ostatnim czasie nie brakowało. Poniekąd złożyła się na to chandra mi towarzysząca. Efektem był wzrost wagi o 10 kg – do 79kg. 79kg tyle ważyłem w dniu rozpoczęcia głodówki leczniczej. Dziś, po 9 dniach ważę 69kg. Utrata wagi przy głodówce leczniczej, to fajny bonus. Całą głodówkę przeszedłem dobrze. Nie dokuczały mi straszliwe bóle głowy czy inne objawy, o których możemy przeczytać. Wniosek zatem prosty. Ostatnie 18 miesięcy, z pominięciem ostatnich 2 miesięcy, dbałem o siebie i teraz się o tym przekonałem. Samą głodówkę, dla oczyszczenia organizmu i umysłu polecam. Głodówka lecznicza ma wiele plusów, o czym więcej można przeczytać na glodowka.pl Wszystkich zainteresowanych zapraszam na tą stronę.

Wracamy do biegania. W dalszym ciągu nie biegam. Cały czas brak ochoty. Zamiast biegania, dużo spaceruję, bo tak już mi się utrwaliło, że aktywność w ciągu dnia być musi. Oczywiście, podczas głodówki ta aktywność była znacznie mniejsza, aniżeli normalnie, ale nie ma w tym nic dziwnego. Kiedy mam zamiar zacząć biegać? Ano, wtedy , kiedy pojawi się we mnie naprawdę wielka chęć, aby wyjść pobiegać. Wtedy i tylko, wtedy, bo nic na siłę. Nie chcę się znów wypalić, nie chcę się do niczego zmuszać, a bieganie ma być czystą przyjemnością i sposobem na dobre zdrowie. Ot, tyle w temacie biegania.

Za oknem doskonała wiosna. Niedawno, postanowiłem wybrać się z aparatem nad Jezioro Górznickie, aby porobić kilka zdjęć. Poniżej przedstawiam Wam kilka wybranych ujęć. Mam nadzieję, że się spodobają.

Cóż, to by było na tyle. Dochodzi godzina 17, a więc pora wybrać się na spacer. Ostatnie godziny głodówki, podobnie jak pozostałe dni, należy jak najlepiej wykorzystać – czyt. dużo przebywać na świeżym powietrzu, bowiem, wtedy, organizm najlepiej się oczyszcza.

Życzę zatem słonecznej niedzieli i pogodnego tygodnia. Trzymajcie się.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Trochę wiosny

Wysyłam Wam trochę wiosny ;-)

 

PS.
Niebawem pojawi się dłuższy wpis.

Pozdrawiam Czytelników.

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Tydzień bez biegania

Ten tydzień, jest tygodniem bez biegania. Nie biegam od poniedziałku  do niedzieli. Postanowiłem zrobić sobie przerwę, aby odzyskać radość z biegania i czuję, że mi się to uda. Mimo, iż minęły dopiero dwa dni, to już stęskniłem się za bieganiem…

To będzie już inne bieganie. Nowe bieganie będzie radosne i bardziej spontaniczne. Bez liczenia przebiegniętych kilometrów, czasu itd. Prawdziwe bieganie według samopoczucia. Prawdziwa frajda!

To nie jedyne zmiany, które wprowadziłem. Oprócz biegania, popołudniowy zestaw ćwiczeń wrzuciłem na wieczór i tym sposobem ćwiczenia ogólnorozwojowe, w tym siłowe, przypadają na rano i wieczór.

Święta, święta i po świętach… i dobrze, bo po tych świętach czuję się wyjątkowo fatalnie. Energia mnie opuściła, odporność spadła. Czas zregenerować organizm i przywrócić równowagę. To cel na ten tydzień.

Dziś tylko tyle. Do następnego przeczytania.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Czas refleksji

Zbliżają się Święta Wielkanocne, dla wielu to czas refleksji. Dla mnie również, z tym, że dla mnie to czas refleksji nad moim bieganiem. Skąd te refleksje? Kilka dni temu dowiedzieliśmy się o śmierci Caballo Blanco. Była to postać znana głównie tym, którzy mieli okazję przeczytać książkę „Urodzeni biegacze”. Człowiek, który kochał i celebrował bieganie, zmarł – podczas wybiegania – kilka dni temu. Wyszedł na ok. 12 milową przebieżkę i już z niej nie wrócił. Krótką historię „białego konia” przedstawia serwis bieganie.pl. Zachęcam do zapoznania się z historią, tego, wyjątkowego biegacza -> Caballo Blanco wspomnienie.

Śmierć Caballo, to główny powód moich refleksji nad moim bieganiem. Zastanawiając się dochodzę do wniosku, że gdzieś zatraciłem tą radość z biegania, która towarzyszyła mi na początku przygody z bieganiem. Kiedy, to było tylko bieganie. Takie proste, normalne bieganie. Bez przygotowań do zawodów, bez pulsometru itd. W tamtym okresie czerpałem najwięcej radości z biegania. Ta radość, gdzieś niestety przepadła. Pora najwyższa odnaleźć znów tą radość z biegania. Nie biegać dla zawodów, dla wyników. Po prostu biegać. Bo bieganie jest piękne samo w sobie. Biegać, dla samej przyjemności biegania.

Być może kolejnym powodem, dla którego zacząłem się nad tym zastanawiać jest fakt, iż pojawił się u mnie ból mięśnia płaszczkowatego (chyba). Ból jest wynikiem intensywniejszego biegania, które w ostatnim czasie praktykowałem. Biegi, na 15 km, w tempie 4,9-5 min./km i oto efekt. To już nie pierwszy raz, kiedy bieganie przerywam kontuzją po mocniejszych treningach. W tym momencie, moja historia przypomina tę, o której możecie przeczytać w linku, który podałem. Caballo, podobnie borykał się z kontuzjami, po czym postanowił biegać dla samego biegania. Nie dla wyników.

Dziś, a jutro być może będzie kolejny, dzień regeneracyjny. Przedwczoraj, czwartek, zrobiłem sobie dłuższe, bo 30 kilometrowe wybieganie. Tempo 5,5 min./km. Potrzebowałem takiego dłuższego wybiegania. Można wręcz powiedzieć, że mój umysł się tego domagał od kilku dni. Zaspokoiłem, więc swoją potrzebę. Na tydzień, może dwa wystarczy. Po przerwie regeneracyjnej, mam nadzieję, że zacznę bieganie odkrywać na nowo. Wrócę do początków i znów będę z wielką radością wychodził pobiegać. Bez cichych głosów potworków, w mej głowie, które gdzieś zaczynały się odzywać w ostatnim czasie i, które wyraźnie szeptały, że mają już dość mocnych treningów.

Reasumując, w pewien sposób zacząłem się chyba wypalać. Nie oznacza, to , że chcę przestać biegać. Takie myśli mi nie towarzyszą. Chcę jedynie zwolnić i po prostu biegać, czerpać z tego ogromną frajdę.
Wszystkim, którzy jeszcze nie mieli okazji przeczytać „Urodzonych biegaczy” serdecznie polecam tą, wciągającą lekturę. Czyta się bardzo szybko. Jedna z lepszych książek, które do tej pory przeczytałem. Dziś, do niej wrócę. Niestety, pozostała mi wersja audio, bo tradycyjną, odsprzedałem, nad czym dziś ubolewam.

Jak na początku wspomniałem, zbliżają się Święta i są nawet bardzo blisko, bo to już jutro. Z tej okazji, życzę Wam spokojnych, radosnych, biegowych Świąt Wielkanocnych. Abyście zwolnili i, jeśli podobnie jak ja, zatraciliście gdzieś radość z biegania, to abyście w te dni ją odnaleźli i więcej nie gubili. Run Free!!

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , | Skomentuj

O co biega

Kolejny, biegowy tydzień za mną. W minionym tygodniu, to czwartek był moim dniem regeneracyjnym. W pozostałe dni biegałem po 19 kilometrów (4 km poranna przebieżka), średni czas to 5 min /km. Wyjątkiem był dzisiejszy dzień. Dziś, bowiem postanowiłem wybrać się na górki i ustanowiłem swój nowy rekord na trasie górskiej. Całą trasę przebiegłem w czasie 52 min. Poprzedni, mój rekord na tej trasie wynosił 57 min, a więc poprawa 5 min. Dawno nie biegałem po górkach, kolana wyleczyłem i proszę. Jestem zadowolony z nowego czasu.

W tym tygodniu pojawiła się informacja, iż Canal + Sport, od 14.04 rozpoczynie emisję nowego programu, który skierowany jest do nas, biegaczy. Program nazywał się będzie „O co biega”, a jego pierwszy odcinek będzie można obejrzeć w sobotę o godz. 12:30. Pora może nienajlepsza, ale należy się cieszyć z faktu, iż C+ propaguje zdrowy styl życia, tworząc tego typu programy. Odnoszę wrażenie, że bieganie staję się coraz bardziej trendy i oby tak dalej! Proawdzącym program będzie Marcin Rosłoń, który jest pasjonatem biegania.

W tym tygodniu trafiłem na ciekawy konkurs, w którym do wygrania są kupony zakupowe o wartości 300, 200 i 100 złotych oraz koszulki techniczne ufundowane przez RunnersClub.
Oczywiście postanowiłem wziąć w, nim udział. Wystarczyło zrobić zdjęcia swoich, uszkodzonych butów biegowych. Następnie użytkownicy wybiorą te, które ich zdaniem są najbardziej „zmasakrowane” i zasługują na wygraną. Może szczęście się do mnie uśmiechnie. Mam taką, cichą nadzieję.

Wprowadziłem również nowy zestaw ćwiczeń. Są to ćwiczenia stabilności ogólnej. Jest to zestaw obowiązkowy absolutnie dla wszystkich. Zwłaszcza w okresie, gdzie trwają lub zaczynają się przygotowania do wiosennych biegów te ćwiczenia to obowiązkowy zestaw każdego biegacza. Z opisem ćwiczeń można zapoznać się TUTAJ.
Polecam, chociaż na początku nie wszystkie ćwiczenia wykonuje się łatwo, to warto poćwiczyć.

Jestem po przeczytaniu książki „Waga startowa” Matta Fitzgeralda. Przeczytanie książki zajęło mi niespełna 2 dni. Dawno nic nie czytałem i musiałem zaspokoić swój głód. Przed zamówieniem książki, czytałem recenzję. Przyznam szczerze, że troszeczkę się rozczarowałem. Oczekiwałem czegoś więcej. Nie konkretnych diet, ale sporo wiedzy zawartej w książce można znaleźć w sieci. Matt nie skupia się w tej książce tylko i wyłącznie na bieganiu, ale również na innych dyscyplinach m.in pływaniu, wioślarstwie, kolarstwie. Poświęca również jeden dział, zupełnie początkującym osobom, które, jeszcze tak naprawdę nie podjęły decyzji o swojej aktywności i nie zdecydowały się na konkretny kierunek. Niemniej jednak, książkę można przeczytać, nie są to pieniądze wyrzucone w błoto.
Teraz rozważam zakup książki „biegiem przez życie”, której autorem jest Skarżyński.

Dziś 1.04, a, mimo to, dziś rano biegałem przy padającym śniegu. Pogoda ostatnio nie nastraja, szczególnie silny wiatr, ale mam nadzieję, że dziś był ostatni dzień z tak silnym wiatrem. Przypominam, iż jutro rozpoczynają się zapisy na Maraton Karkonoski. Zapisy ruszają o godzinie 8:00.

Na zakończenie chcę podzielić się z Wami przepisem, na pyszne kotlety z brokułów. Nie powinniśmy zapominać o brokułach w swojej diecie. Przepis w tym tygodniu wypróbowałem. Kotlety smaczne i bardzo sycące. Dobre żródło węglowodanów. Ja, zamiast tofu, dodałem chudy nabiał. Przepis na kotlety z borkułów i tofu znajduje się TUTAJ. Polecam i smacznego!

Pozdrawiam i udanego, biegowego tygodnia!

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , , , | Skomentuj

Bieganie z rana jak śmietana…

Gdy w czwartek biegałem, zacząłem się zastanawiać nad tym, czy zacząć biegać również rano. Kiedyś już o tym rozmyślałem. W piątek postanowiłem od rozmyśleń przejść do czynów i po godzinie 7, po zakończonej porannej gimanstyce, a jeszcze przed śniadaniem, wybrałem się na przebieżkę. Towarzyszyła mi gęsta mgła, ale było fajne, rześkie powietrze. Poranne przebieżki postanowiłem rozpocząć od 3, próbnych, kilometrów. Ciekawiło mnie, jak organizm zaareaguje, dlatego napisałem „próbnych”. Biegło się jednak bardzo fajnie, lekko i przyjemnie. Ostatni raz, biegałem wcześnie rano na porannych, wojskowych zaprawach :) Właściwie to w większości na nich „ściemniałem”, bo kondycję, wtedy miałem marną, co, by nie napisać, że żadną.

Po wczorajszych 3 km, dziś dorzuciłem sobie kilometr. Od dziś będę zaczynał każdy dzień 4 kilometrową przebieżką. Oczywiście popołudniowe bieganie zostaje. Wczoraj postanowiłem sobie obliczyć dystans, który pokonuję i wyszło 15 km. Tak, więc z porannym bieganiem, będę każdego dnia przebiegał 19 km, co w skali całego tygodnia da mi 143 kilometry (w tym jedno, dłuższe wybieganie – 25 kilometrowe). 143 km, to bardzo konkretnie. W takich momentach, kiedy kilometraż wzrasta, wracam pamięcią do kontuzji, które kiedyś leczyłem. Myślę, że przy tym kilometrażu, trzeba będzie robić jeden dzień regeneracyjny. Trzeba zdrowy rozsądek zachować. Robotem nie jestem, o czym już kiedyś na blogu wspominałem.

Dawno nie byłem na górkach. Spowodowane jest to przeciążeniem kolan. Jest już lepiej, ale to jeszcze nie jest to. Dość konkretnie je przeciążyłem, częstym bieganiem po górkach i podbiegami każdego dnia. Znów zabrakło mi umiaru i oto efekt.Muszę  się jeszcze trochę wstrzymać z wypadem do Grzybowa.

Po ostatniej przygodzie w Karczmie Borowej (spotkanie z nożownikiem), mimo wielkiej ochoty, mam jakieś obawy przed wybraniem się tam. Dawno już nie biegałem w lasach Karczmy i stęskniłem się trochę za tym miejscem. Mam nadzieję, że lęk uda mi się przełamać i niebawem znów się tam wybiorę.

Nie wiem czy słyszeliście kiedyś o takiej imprezie biegowej jak Braveheart Battle? Całkiem prawdopodobne, że nie. Podobnie zresztą jak ja. Niedawno jednak natknąłem się na blog pewnej dziewczyny, która brała udział w tej ekstremalnej, biegowej imprezie. Swoje wrażenia opisuje na swoim blogu. Krótki tekst, zapraszam do lektury. Osobiście nie widzę siebie na takiej imprezie. Lubię co prawda błoto, kamienie, górki, ale na tym koniec.

Niebawem w mojej okolicy kolejna, biegowa impreza. Mam na myśli kultowy już Bieg Sokoła, który rozgrywany jest w Bukówcu Górnym. Mimo, iż miejscowość mała, to impreza biegowa znana wielu biegaczom z całej polski. Nigdy na niej nie byłem, ale z opowieści wiem, że towarzyszy jej niesamowity klimat. Być może w tym roku się wybiorę, niekoniecznie jako zawodnik.

Cały czas towarzyszy mi myśl, aby wybrać się w końcu do sauny. W ubiegłym tygodniu, podczas dnia regeneracyjnego, wybrałem się na rower. Trzeba będzie w końcu się zebrać i wybrać na Akwawit.

Dziś piękna, słoneczna sobota. Prawdopodobnie będzie dziś dłuższe, 25 kilometrowe, wybieganie. Po wolnych wybieganiach, które ostatnio mi towarzyszyły (7 min./km, a czasami nawet więcej) ostatnio wstąpiła we mnie energia i biegam poniżej 6 min. /km, max. 6 min./km. Być może to ta, piękna, wiosenna aura tak na mnie działa, a może to te „królewskie śniadania”, które od pewnego czasu praktykuję. Przy tempie 6 i < min. / km, mam tętno poniżej 150 uderzeń, a więc wszystko jak najbardziej ok.

Nie jest tajemnicą fakt, że czasami, podczas biegu wpadamy na doskonały pomysł. Ba, są tacy, którzy pomysł taki zrealizowali, a co za tym idzie, odmienili całkowicie swoje życie. Okazuje się, bowiem, ze bieganie ma znaczny wpływ na naszą inteligencję! Otóż to. Badania przeprowadzone przez niemieckich i amerykańskich naukowców dowiodły, iż regularna aktywność fizyczna w znaczący sposób poprawia nasze zdolności intelektualne.
Zatem biegajcie, biegajcie i jeszcze raz biegajcie :) Cały artykuł na ten temat, możecie przeczytać TUTAJ.

Tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejszy wpis i życzę wszystkim wielu endorfin podczas weekendu i zbliżającego się tygodnia. Niech moc będzie z Wami!

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , | Skomentuj